O mnie


Nazywam się Paweł Lubacha.

Mam 31 lat i mieszkam w Ispina 43 32-709 Drwinia powiat bocheński. woj.Małopolskie

1475903_203577283160434_2046363114_nPrawie sześć lat temu jako pasażer uległem wypadkowi samochodowemu dokładnie 27 sierpnia 2011r , którego fatalne skutki odczuwam po dziś dzień. Złamany kręgosłup, zmiażdżony rdzeń kręgowy,  porażenie czterokończynowe , brak czucia od szyki w dół , rękoma tez niestety nie ruszam to uszkodzenia jakich doznałem podczas wypadku. Co to oznacza w praktyce ? – od szyi w dół jestem sparaliżowany, ruszam tylko głową. Dzięki temu mogę tu z Wami być, gdyż kropka umieszczona na moim nosie działa jak kursor myszki.

Wypadek zmienił całe moje dotychczasowe życie. Miałem rodzinę – żonę, którą bardzo kochałem i wspaniałego synka, który był i jest moją dumą. Parę miesięcy po wypadku będąc cały czas w szpitalu odeszła ode mnie żona zabierając ze sobą synka, którego przez bardzo długi okres nie widywałem. Wraz z żoną odsunęli się moi teściowe – widocznie byłem dla nich zbyt dużym ciężarem, po nich znajomi oraz rodzina zostałem sam z Mamą i opiekunką Olą, która poświęciła się dla mnie i już ponad 4 lata jest przymnie 24/7. Jak druga Mama. Pochodzi z Ukrainy ale w Polsce już 10 lat. Odkąd jest ze mną była w domu około miesiąca w sumie.

Od chwili wypadku moje życie to ciągła rehabilitacja, specjalna dieta i ciągła walka z infekcjami i odleżynami. Oddycham za pomocą rurki tracheotomijnej, która jest bezpośrednio wprowadzona do płuc. Dzięki ćwiczeniom po zatkaniu rurki mogę jakiś czas samodzielnie oddychać – niestety nie potrafię sam odkrztuszać i co 20 minut (lub częściej) potrzebuję odsysania. W ciągu tych trzech lat przeszedłem sepsę – tym razem również wyrwałem się z objęć śmierci. Przeszedłem dwie operacje – pierwsza to próba wyciągnięcia rurki tracheo i wycięcie kawałka tchawicy. Druga to niestety ponowne założenie rurki, gdyż bez niej nie mogłem oddychać sam – musiał to robić za mnie respirator. Po tej operacji zapadłem w 10-cio dniową śpiączkę. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze – żyję i walczę.

Cały czas potrzebuję 24 godzinnej opieki – 7dni w tygodniu. Opiekuje się mną mama i opiekunka Pani Ola jest zemną 24 godziny na dobę i traktuje ja jak członka mojej rodziny.
proszowice

Koszty leczenia, lekarstw, środków higieny i rehabilitacji pokrywa na tyle na ile pomagają finanse moja mama (prowadzi małą kwiaciarnię). Koszty o których wspomniałem to suma ok 3,5tys złotych miesięcznie. Otrzymuję z MOPS`u zapomogę w wysokości 300,00zł i 150zl zasiłku Sąd wyznaczył mi alimenty na syna w kwocie 200,00zł. Żyję na garnuszku mamy :(.

Ciężko mi się z tym wszystkim pogodzić, ale nie poddaję się, bo za młodu wytatuowałem sobie na ręce napis Dum Spiro Spero po śmierci Taty Roberta Lubacha imiennika mojego synka kochanego oznaczał on po przetłumaczeniu na polski język, póki oddycham nie tracę nadziei i wiary w to, że kiedyś odzyskam władzę chociażby w rękach – wiele by mi to ułatwiło. Mógłbym sam zjeść i napić się herbaty, a przede wszystkim mógł bym przytulić mojego ukochanego synka . Najgorsze dla mnie są częste pobyty w szpitalu dlatego ze mam słabą odporność , nie jak każdy zdrowy człowiek , łapę szybko infekcje szczególnie przebywać w miejscach typu ośrodki zdrowia , dentyści rożne kliniki do których jeżdżę na rożne kontrole a w takich placówkach dużo ludzi i długie kolejki i ludzie chociaż widza mnie na wózku w takim stanie niestety nie przepuszcza do wejścia chociaż jak widać maja małe problemy zdrowotne , a najgorsze ze np w korytarzu jest z okolu 20 osób i większość jak przyjeżdżam , to patrzą na mnie jakby zobaczyli ducha ja już przywykłem i jak przejeżdżamy tym korytarzem patrze każdej prosto w oczy i to spuszczają głowę 🙂 ale właśnie wracając do mojej odporności to dwa razy przeżyłem sepsę ciężka bardzo , tez jakiś wylew żołądkowy krwotok i cały czas krew i osocze podawali , a w tym roku 2016 chyba w styczniu w środku stycznia miałem już iść spać ułożyli mnie i Ola poszła się myc bo śpi obok mnie na łózko i coś zapomniała i patrzy a ja sino-zielony , sprawdziła puls brak , sprawdziła oddech brak to odrazu zaczęła reanimacje wołała międzyczasie mamę i dzwoniła po pogotowie i nagle puls wrócił minimalny ale wrócił i oddech tez , dojechało pogotowie próbowali odrazu wkuć się i podać lek nie mogli i podobno bo ja nie pamiętam wzięli tz wiertarkę medyczna i cieniutkim wiertlem wiercili mi się w nogę , dokładnie kość i wpuścili lek do szpiku kostnego czy jakoś tak . Obudziłem się po 5 dniach w śpiączce w szpitalu w Bochni i uratowali mnie , leżałem prawie 2 miesiące na intensywnej trapi oddechowej (nie życzę nikomu) ale obsługa i wszystko super , najlepszy szpital w jakim leżałem lecz gdy opuściłem szpital bardzo się ucieszyłem lecz niestety posiadam respirator domowy z fundacji Help z siedziba w poznaniu , wszystko zaproponował nam i pomógł lekarz medycyny  Marcin Kaźmierski naprawdę mało takich ludzi . Teraz wszystko zależy odemnie ćwiczę i już coraz mniej jestem podłączony i myślę ze się pozbędę tej maszyny .

Dodam jeszcze ze w kwietniu albo maju już nie pamiętam wydałem książkę 2015r , która pisałem prawie rok za pomocą głowy . To moja biografia od czasów podstawówki do , listopada 2014r . Polecam rodzica , żeby nie popełnili błędów przy wychowaniu swoich pociech. Osoby zainteresowane mogą nabyć tą książkę u mnie .

Szybkie życie, wolny zakręt.

Okładka książki

Ból, który codziennie odczuwam nie przesłania mi celu jakim jest walka o samodzielność, walka o to by być ojcem dla mojego synka.

Na mojej stronce w zakładce FILMY zobaczyć możecie jak radzę sobie w codziennym życiu.

W zakładce Jak Pomóc piszę o aktualnych potrzebach, których sam niestety jestem w stanie zrealizować.

Jeszcze podam swój Facebook na którym możecie dotrzeć do wielu informacji o mnie oto on : 

https://www.facebook.com/pawel.lubacha.3

A tu mój fanpage który prowadzę sam tylko za pomocą głowy : 

https://www.facebook.com/pages/Paweł-Lubacha-Prośba-O-Pomoc/579084245540245

17577797_1243486385769813_609160268_n

<center/p>